czwartek, 24 maja 2018

Historia brazylijskiej księżniczki, której pamięć jest wciąż żywa w Funchal na Maderze


Maria Amelia de Bragança (1831-1853)

    Maria Amélia de Bragança, księżniczka brazylijska urodziła się w Paryżu 1 grudnia 1831 roku, kilka miesięcy po tym jak jej ojciec Piotr I, cesarz Brazylii, abdykował, ustępując tronu swojemu synowi Piotrowi II urodzonemu w Rio de Janeiro. Sam zaś wyjechał, najpierw do Francji potem do swojej rodzinnej Portugalii walczyć z bratem Miguelem. Celem wojny domowej było przywrócenie tronu jego najstarszej córce z pierwszego małżeństwa Marii II da Gloria.
    Maria Amélia de Bragança miała zaledwie dwadzieścia dni, kiedy ojciec opuścił Francję i na czele liberalnej armii wkroczył do Portugalii po tron dla dwunastoletniej Marii II, która przebywała w Paryżu wraz z malutką przyrodnią siostrą i macochą, cesarzową Amalią de Beauharnais von Leuchtenberg (Amélia Augusta Eugênia Napoleona de Leuchtenberg 1812-1873).

Maria Amelia z matką Amalią de Beauharnais von Leuchtenberg

    Kiedy po prawie dwóch latach tron został odzyskany, imperatorowa z córką
i pasierbicą wsiadły na statek i po kilku dniach wpłynęły do Zatoki Lizbońskiej. Ponoć Piotr I był tak stęskniony i podekscytowany spotkaniem z rodziną, że w Belém (główny port stolicy w czasach świetności portugalskiego imperium kolonialnego, obecnie jedno z zachodnich przedmieść Lizbony, położone w pobliżu ujścia Tagu do Oceanu Atlantyckiego, oddalone od centrum miasta o niecałe 6 kilometrów) wspiął się na pokład i na pomoście statku rzucił się w ramiona żony, która niecierpliwie wypatrywała małżonka. Powitanie po latach rozłąki było bardzo czułe. Starsza córka, królowa Maria II, była tak wzruszona, że nie mogła powstrzymać łez, natomiast mała księżniczka Amelia, nie poznawszy brodatego ojca, nie poddawała się zbytnio jego pieszczotom. Nieco później, kiedy zamieszkali już razem, najpierw w Palácio do Ramalhão a później w Palácio Real de Queluz, relacje pomiędzy ojcem a małą Amelią zmieniały się z dnia na dzień i stawali się sobie coraz bliżsi. Jednak szczęście obojga nie trwało długo.
    Maria Amelia nie miała jeszcze trzech lat, kiedy ojciec zachorował na gruźlicę i zmarł. Przed śmiercią trzymając córeczkę za rękę powiedział do opiekunki:
    Proszę mówić temu dziecku o ojcu, że je bardzo kochał niech o mnie nie zapominaniech zawsze będzie posłuszna matce…. To są moje ostatnie życzenia….

Piotr I cesarz Brazylii (1798-1834)

Maria II królowa Portugalii (1819-1853)

Litografia - Maria II (po prawej) z ojcem i macochą oraz portugalską konstytucją

    Amalia de Beauharnais von Leuchtenberg zostawszy wdową, postanowiła nie wychodzić więcej za mąż i poświęcić się całkowicie edukacji jedynego dziecka i chociaż oficjalnie obie kobiety nie należały już do portugalskiej rodziny królewskiej, to zachowały swoją lizbońską rezydencję i nadal uczęszczały na dwór Marii II, której pierwszy mąż, Auguste de Beauharnais von Leuchtenberg (1810-1835) był bratem cesarzowej wdowy. Ech! Te koligacje! Czasami wydają się mi być tak zagmatwane!
    Tymczasem w Brazylii, regencja sprawująca rządy w imieniu nieletniego Piotra II (1825-1891), w obawie przed powrotem cesarzowej wdowy, odmówiła jej statusu członka dynastii. Dopiero w 1841 roku po ogłoszeniu pełnoletności Piotra II i głosowaniu, kobiety zostały ponownie włączone do rodziny cesarskiej. Jednak nie skorzystały z tego przywileju i nigdy nie wróciły do ojczyzny.

   
Maria Amélia de Bragança
dorastając, stawała się piękną kobietą. Wyróżniała się wykształceniem i wieloma innymi talentami artystycznymi: rysowała, malowała, grała na pianinie, interesowała się poezją. Biegle władała językami: portugalskim, francuskim i niemieckim. Jeden z profesorów podziwiał jej wyjątkowy dar dialektyki podkreślając: ona o tym nie wie, że taki dar mógłby przynieść fortunę studentce prawa. 

Jeden z rysunków Marii Amelii

     Wyższe wykształcenie Maria Amélia motywowała nieustanną chęcią podobania się swojemu ojcu - jego śmierć pozostawiła głęboką ranę w jej sercu. Nie mogąc pogodzić się ze stratą ukochanego papy często mawiała pytając:
    Czy mój ojciec
, który patrzy na mnie z raju, byłby dumy z córki?
    O swoich uczuciach pisała do opiekunki:
    Byłam w Queluz Od śmierci ojca nie byłam jeszcze w pałacu. Nie mogę sobie niczego przypomnieć, absolutnie niczego, oprócz pokoju, w którym umarł!... Dopiero tam wszystko pamiętam. Każdy przedmiot wrył się w moją pamięć, chociaż wtedy miałam tylko trzy lata. Z wielkim wzruszeniem weszłam do tego pokoju!... Łóżko łóżko jest wciąż to samo, w tym samym miejscu, z tymi samymi zasłonami; jest nawet to samo przykrycie, te same poduszkiwszystko tak dobrze zachowane Co za nieszczęście
    Pałacowy ogród jest wspaniały
. Pokazano mi sad z drzewkami pomarańczowymi, które posadzono na jego prośbę w tym samym roku kiedy zmarł oraz sykomorę posadzoną jego staraniemOpanował mnie głęboki smutek, kiedy patrzyłam na te drzewa, które przeżyły mojego ojca i przeżyją nas. Obraz kruchości życia. Człowiek jest najbardziej delikatny ze wszystkich stworzeń; umiera, podczas gdy przedmioty stworzone przez niego i na jego użytek przetrwają wieki.
    Ale dość dygresji w tym moim melancholijnym wspomnieniu
 

   
Z matką, cesarzową wdową brazylijską, wyjeżdża na dłuższy pobyt do Królestwa Bawarii i przebywa tam w latach 1838-1839, 1843 i 1846.
    W Bawarii odnajduje licznych krewnych oraz swoją babkę ze strony matki
- księżną Leuchtenberg, wdowę po księciu Eugeniuszu de Beauharnais.
    Na jednym z rodzinnych spotkań, w zamku opactwa Tegernsee, poznaje swojego kuzyna, przyszłego cesarza Meksyku, arcyksięcia Maksymiliana (1832-1867) - wspominałam o nim przy okazji mojej podróży do Meksyku (Meksyk - historia słowem pisana i pędzlem malowana).
    Ale to nie w Niemczech, lecz w Portugalii wybucha między dwojgiem młodych ludzi gorące uczucie. Na początku 1852 roku, Maksymilian będący w służbie marynarki swojego kraju, stacjonuje w Lizbonie i korzystając z okazji odwiedza rodzinę i brazylijską cesarzową wdowę z córką. Matka Maksymiliana, arcyksiężna Zofia, jest przyrodnią siostrą babki Marii
Amélii - obie należą do jednej z najstarszych dynastii niemieckich, Wittelsbachów.
    Arcyksiążę Maksymilian i księżniczka Maria
Amélia zaręczają się, co nie jest dobrze widziane w Wiedniu w Domu Habsbursko-Lotaryńskim. 

Arcyksiążę Maksymilian (1832-1867)

Maksymilian I cesarz Meksyku

    W lutym 1852 Maria Amélia zachorowała na szkarlatynę, co zbytnio nie zaniepokoiło otoczenia, ale czas mijał, a ona coraz bardziej podupadała na zdrowiu, męczył ją uporczywy kaszel, pierwszy symptom gruźlicy.
    Z zalecenia lekarzy, w kwietniu tego samego roku, Maria
Amélia wraz z matką opuściła lizboński pałac Janelas Verdes (obecnie muzeum sztuki) i wyjechała na Maderę z uzdrawiającym klimatem. Pisała o tym: Gorączka zniknęła jak za przyczyną czarodziejskiej różdżki!
    Mieszkańcy wyspy przyjęli obie kobiety z radością towarzysząc im do miejsca zamieszkania.
    Maria Amélia, wyjeżdżając codziennie powozem na zwiedzanie wyspy i poznając jej roślinność szybko się w niej zakochuje. Pewnego razu, pełna entuzjazmu oświadcza matce:
    Jeżeli któregoś dnia w pełni odzyskam zdrowie - nieprawdaż mamo - zostaniemy na tej wyspie długo, będziemy wędrować po górach, odkrywać nowe ścieżki, tak jak w Stein! (miasto w Bawarii).
    Jednakże stan księżniczki pogarsza się i pod koniec listopada wszelkie nadzieje na wyleczenie znikają. Maria
Amélia nie może grać na pianinie ani też rysować. Na początku 1853 roku nie wstaje już z łóżka. Rozumiejąc, że nieunikniona śmierć jest coraz bliżej mówi:
    Moje siły maleją z dnia na dzień; czuję toto początek końca.
   
Po północy, 4 lutego, ksiądz udziela księżniczce wiatyku (łac. viaticum - zapasy na drogę; via - droga) - komunii świętej podawanej choremu (zwykle umierającemu), traktowanej jako pokarm na drogę do wiecznego życia.
    Maria Amélia pociesza matkę słowami:
    Nie płaczpozwól, niech się spełni wola Boża, niech Bóg przyjdzie mi z pomocą w tej ostatniej godzinie i niech pocieszy moją biedna matkę!
    Około godziny czwartej nad ranem młoda kobieta umiera. Na jakiś czas zabalsamowane ciało księżniczki zostaje wystawione w kaplicy
Quinta das Angústias (Nossa Senhora das Angústias - Matki Boskiej Bolesnej) w pobliżu miejsca jej pobytu. Dopiero 7 maja 1853 roku statek ze zwłokami Marii Amélii wypływa do Lizbony, gdzie w oficjalnym pogrzebie uczestniczy jej przyrodnia siostra królowa Maria II.

    
Księżniczka spoczęła obok swojego ukochanego ojca Piotra I cesarza Brazylii w Panteonie Dynastii Bragança w Klasztorze São Vicente de Fora (Klasztor świętego Wincentego za Murami). Dwadzieścia lat później dołączyła do nich Amalia de Beauharnais von Leuchtenberg, matka i żona.
    Około 130 lat później, w 1982 roku, doczesne szczątki księżniczki przeniesione zostały na rodzinną ziemię, do Brazylii i umieszczone w klasztorze świętego Antoniego w Rio de Janeiro, obok przyrodnich braci i sióstr.
 
    Wspomnienie narzeczonej prześladowało Maksymiliana do końca jego życia. Arcyksiążę, głęboko poruszony śmiercią Marii Amélii de Bragança, już po ślubie z belgijską księżniczką Marią Charlottą Koburg, przedsięwziął w 1859 roku pielgrzymkę śladami ukochanej. Podróż ta miała ogromny wpływ na późniejszą akceptację przyjęcia meksykańskiej korony cesarskiej, ale to już inna równie ciekawa historia, zakończona rozstrzelaniem Maksymiliana.
    Maksymilian I po uwięzieniu przez republikanów meksykańskich wysłał do matki Marii Amélii mały medalion Matki Bożej, który zawsze nosił na szyi. Historyk Sylvia de Almeida twierdzi, że był to ostatni hołd władcy złożony przedwcześnie zmarłej narzeczonej. 

Maria Charlotta Koburg (1840-1927)

Arcyksiążę Maksymilian z Marią Charlottą - Meksyk 1857

Édouard Manet - Rozstrzelanie cesarza Maksymiliana I

    Śmierć Marii Amélii de Bragança głęboko poruszyła członków rodziny, nawet tych, którzy nie znali jej osobiście. Piotr II, utrzymując z nią jedynie bliski kontakt epistolarny, w swoim dzienniku, siedem lat po śmierci przyrodniej siostry napisał:
    Dzisiaj uczestniczyłem we mszy świętej odprawionej w intencji mojej zmarłej siostry, z którą byłem tak blisko, a nie mogłem jej poznać osobiście czego bardzo żałuję.  

Portret Piotra II około 1850 roku

Piotr II (1825- 1891) ostatni cesarz Brazylii

    Każdego 4 lutego, cesarzowa wdowa, aż do swojej śmierci, odwiedzała grób jedynaczki. Przywołując jej pamięć sfinansowała budowę szpitala w Funchal dla osób dotkniętych chorobą płuc. Wciąż działający instytut nosi nazwę Hospicio da Princeza Dona Maria Amélia.
    Cesarz Maksymilian I aż do egzekucji, subwencjonował utrzymanie dwuosobowego pokoju w tym szpitalu. Ofiarował między innymi statuę Matki Boskiej Bolesnej - patronki cierpiących.

   
W 2008 roku, z okazji 500-lecia nadania Funchal przywileju miasta przez króla Portugalii Manuela I, teatr miejski Baltazar Dias, wystawił operę w dwóch aktach zatytułowaną Orquídea Branca (Biała Orchidea) opowiadającą fikcyjną historię namiętnej miłości księżniczki Marii Amélii do ogrodnika o imieniu José-Maria.
    A skoro o ogrodniku to i ogrodzie okalającym szpital księżniczki Marii Amélii w Funchal, który zwiedziłam na początku kwietnia. Kompleks szpitalny znajduje się mniej więcej na wysokości Quinta Vigia i Santa Catarina Park po przeciwnej stronie Avenida do Infante. Rezydencję Quinta Vigia prezentowałam w poprzednim poście, dzisiaj pokażę ogród przy szpitalu, a w następnej kolejności pospacerujemy po parku Santa Catarina. 

Avenida do Infante

Avenida do Infante - jacarandy dopiero zaczynały kwitnąć

Avenida do Infante

    Na teren Hospicio da Princeza Dona Maria Amelia wchodzimy przez metalową bramę po schodach wiodących na wzgórze, z którego rozciąga się wspaniała panorama miasta. Interesujący jest ogród z imponującą florą, która nie tylko zauroczyła chorą na gruźlicę
księżniczkę, ale także i mnie. Tutaj po raz pierwszy zobaczyłam niektóre gatunki roślin.  



















    Madera, Funchal, 4 kwietnia 2018 roku

    Materiał opracowany na podstawie tekstów francuskich, proszę nie traktować go jako źródła.

sobota, 19 maja 2018

Quinta Vigia jeden z najpiękniejszych ogrodów na Maderze


     Quinta Vigia w Funchal przy Avenida do Infante 1 to przepięknie położona rezydencja Prezydenta Rządu Regionalnego Madery (Presidente do Governo Regional da Madeira). Od kwietnia 2015 roku urzęduje w niej Miguel Filipe Machado de Albuquerque członek partii socjaldemokratycznej (PSD) urodzony 4 maja 1961 roku w Funchal, prawnik z wykształcenia, polityk i pisarz.
    Miejsce to nosiło niegdyś nazwę Quinta das Angústias
od znajdującej się na tym terenie siedemnastowiecznej kaplicy pod wezwaniem Nossa Senhora das Angústias - Matki Boskiej Bolesnej.
    W 1979 roku domenę tę nabył rząd Madery i przeprowadził szereg prac dostosowując ją do swoich potrzeb - oficjalnej siedziby.
    Jak wieść niesie znajdował się tu jeden z majątków ziemskich tak zwanych quintas - gospodarstwo rolne, rodzaj brazylijskiej fazendy czy też odpowiednik hiszpańskiej hacjendy tutaj, wyróżniającej się żyznymi ziemiami z plantacjami trzciny cukrowej, winnicami i innymi uprawami, okazałą zabudową i wspaniałymi ogrodami. 

    Quinta Vigia na przestrzeni wieków należała do arystokratów. W różnych źródłach najczęściej w języku portugalskim można znaleźć nazwiska możnych właścicieli, gubernatorów i innych ważnych osobistości, książąt, królowych, cesarzowych przebywających na wyspie.
    Cesarzowa Austrii i Węgier, Elżbieta Bawarska - słynna Sissi, Maderę w celach leczniczo- wypoczynkowych odwiedziła dwukrotnie. Mieszkała w Quinta Vigia i nieopodal, w ekskluzywnej dzielnicy hotelowej w pobliżu
Casino da Madeira. Turyści zaglądają tam między innymi po to, ażeby strzelić sobie fotkę z pomnikiem imperatorowej w tle. 

    W celach leczniczych, do Quinta Vigia przybył książę Maximilien de Leuchtenberg (1817-1852) - nawiasem mówiąc ciekawa osobowość chociażby ze względu na małżeństwo z wielką księżną Marią Nikołajewną Romanową (1819–1876); mianowany przez cara Mikołaja I Romanowa prezesem Akademii Sztuk Pięknych w Petersburgu i dyrektorem Państwowego Instytutu Górniczego Sankt-Petersbursk.
    W Quinta Vigia mieszkała także cesarzowa Amalia de Beauharnais von Leuchtenberg (1812-1873), wdowa po Piotrze I (1798-1834) - cesarzu Brazylii i królu Portugalii Piotrze IV. Na Maderze Dona Amalia szukała lekarstwa na gruźlicę córki, księżniczki Marii Amelii Bragança (1831-1853). Jednak jej trud okazał się być daremnym.
 
    Kierowana klimatem Madery, wybrałam ją na czynny wypoczynek po długiej terapii onkologicznej, i intuicyjnie, już w drugim dniu pobytu trafiłam do Quinta Vigia, i nic jeszcze o tym miejscu nie wiedząc, urzeczona jego rajskim pięknem, stwierdziłam, że mogłabym tam zostać na zawsze, jak to uczyniło wielu innych przede mną. Jednak po kilku dniach, poznając trudy przemieszczania się po wyspie, zmieniłam zdanie. Uświadomiłam sobie, że w tej sinusoidalnej fali brak mi płaskich przestrzeni, rozległych nizin, tego swobodnego poruszania się bez obawy, że za chwilę spadnę w przepaść. Moje oczarowanie wyspą nie odebrało mi zmysłów na tyle, żeby tam zamieszkać na stałe, ale też nie odebrało mi chęci ponownego zmierzenia swoich sił w tym trudnym terenie.
    Rezydencji strzeże uroczy pies prezydenta Madery, suczka o imieniu Sissi, zapewne przekornie tak nazwana na pamiątkę pobytu cesarzowej Austrii i Węgier. Jest wyjątkowo gościnna, chętna do zabawy i pieszczot. 



      Nie bez powodu Madera zwana jest Wyspą Wiecznej Wiosny, Pływającym Ogrodem Atlantyku czy też Zielonym Podzwrotnikowym Rajem - już w ogrodzie rezydencji Quinta Vigia widać całe bogactwo roślin, kwiatów, krzewów, drzew egzotycznych, których ze względu na ilość nie będę wymieniać. 




























    Innym atutem jest położenie domeny. Ze wzgórza rozciąga się wspaniała panorama na miasto i port, dalej na klify Garajau tutaj, a także na sąsiadujący Park Santa Catarina, o którym więcej w następnym poście.  








    Cudowne miejsce relaksu, uwolnienia od stresu, zapomnienia…, jedno z wielu nie tylko w Funchal…
 
Madera, Funchal, Quinta Vigia, 4 kwietnia 2018 roku